BlackRock: cała naprzód ku ESG

Larry Fink, kierujący największą grupą funduszy na świecie, nie miał wyjścia. Ale to, co w 2020 roku wyglądało jak dynamiczny zwrot w stronę odpowiedzialnego inwestowania, dziś wygląda zupełnie inaczej. Pod presją – tym razem nie aktywistów klimatycznych, ale republikanców i prokuratorów generalnych – Fink zatrzymał się, zmienił retorykę i w praktyce wycofał się z pozycji, którą sam zdefiniował pięć lat temu.

Koniec chwytliwego listu

BlackRock zarządza dziś 13,5 biliona dolarów – niemal dwukrotnie więcej niż w 2020 roku, gdy Fink pisał słynny list o klimacie. Coroczny list szefa funduszu do szefów spółek portfelowych nadal ma dużo większe znaczenie dla rynków niż na przykład legendarne listy Warrena Buffetta. Ale najnowszy list – ten z marca 2025 roku – to dokument, który zmienia wszystko. Nie ma w nim jednego słowa o ESG. Nie ma odniesienia do Porozumienia Paryskiego, do zrównoważonego rozwoju, do klimatu jako ryzyka inwestycyjnego. Swoją drogą, dwa lata temu Fink sam przyznał, że przestał używać terminu „ESG”, bo został „upolityczniony”, a on jest „wstydzony” tym, że stał się częścią tej debaty.

Główną myślą listu 2025 jest coś innego – „energy pragmatism”, jak to sam określa Fink. Przekłada się to na przekonanie, że bez paliw kopalnych nie da się zapewnić bezpieczeństwa energetycznego, nawet jeśli celem jest dekarbonizacja. Jednocześnie Fink stawia na prywatne rynki kapitałowe, na infrastrukturę – centra danych, sieci energetyczne, porty. Redefiniuje BlackRock nie jako pioniera zrównoważonego inwestowania, ale jako gracza, który chce zdominować prywatne rynki kapitałowe – obszar, w którym dokonał w 2024-2025 kilku przełomowych przejęć, w tym Global Infrastructure Partners za 12,5 mld USD i HPS Investment Partners za 12 mld USD.

Konkretne kroki – i ich brak

W 2020 roku Fink nie pozostawiał złudzeń – inwestuje długoterminowo, a dla długoterminowego inwestowania kluczowe stają się czynniki klimatyczne. Zobowiązał się do wycofania z inwestycji w spółki generujące ponad 25% przychodów z węgla energetycznego. Uruchomił nowe produkty. Wkłada czynniki ESG do serca swojego Alladyna – platformy technologicznej, która decyduje o inwestycjach. Zbudował narzędzie Carbon Beta. Obiecał głosować na walnych zgromadzeniach zgodnie z Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ.

Dziś tymi obietnicami można by obklejać ściany jako przykładem tego, jak wiele zmienia się w ciągu pięciu lat. W styczniu 2025 BlackRock oficjalnie opuścił inicjatywy Net Zero Asset Managers – kluczową globalną sieć instytucji finansowych, do której sam dołączył w 2021 roku. W liście do klientów firma przyznała wprost, że członkostwo „powodowało zamieszanie” i „poddawało ją dochodzeniom ze strony różnych urzędników”. Ruch ten był częścią szerszej fali – w grudniu 2024 i styczniu 2025 wszystkie sześć największych banków ZDA wycofały się z Net-Zero Banking Alliance. NZAM zawieszło swoje działania 13 stycznia 2025, by przeprowadzić przegląd.

BlackRock jednocześnie twierdzi, że nic się nie zmieniło w praktyce. Firma zarządza ponad bilionem dolarów w produktach oznaczonych jako zrównoważone i tranzycyjne. W 2025 roku zainwestowała prawie 300 miliardów dolarów w tradycyjne spółki energetyczne – i mówi o tym z dumą, jako o dowodzie, że nikogo nie bojkotuje. Cytując BlackRock: „It’s our clients’ money. If they want to invest in hydrocarbons, we give them every opportunity to do it.”

Głosowanie – liczby mówią same za siebie

Co ważne, nowe – czy raczej stare – priorytety dotkną – i już dotknęły – działań BlackRocka na walnych zgromadzeniach spółek, w które inwestuje. Liczby są znaczące. W 2021 roku BlackRock poparł 40% propozycji środowiskowych i społecznych zgłoszonych na walnych zebraniach spółek portfelowych. W 2022 – 21%. W 2023 – 7%. W 2024 – 4%. W 2025 – mniej niż 2%. Konkretnie: z 358 propozycji środowiskowo-społecznych firma poparła raptem 7 – pięć dotyczących wpływu na ludzi i dwie dotyczące klimatu i kapitału naturalnego.

To nie jest przypadek ani efekt gorszego roku. To konsekwencja świadoma i skierowana do konkretnego odbiorcy – republikanców, prokuratorów generalnych, a szczególnie do Texasu, który wytoczył pozew przeciwko BlackRock, Vanguard i State Street, oskarżając je o „tworzenie kartelu” mającego na celu destabilizację rynku węgla.

Aktywiści i tak niezadowoleni

BlackRock ogłosił te przesunięcia w ogniu krytyki ze strony aktywistów klimatycznych – i ta sytuacja niewiele się zmieniła od 2020 roku. Organizacja ClientEarth złożyła w październiku 2024 skargę do Autorité des marchés financiers – wielkiego regulatora finansowego – wykazując, że 18 fundszy BlackRocka oznaczonych jako zrównoważone zbiorowo zainwestowało ponad miliard dolarów w paliwa kopalne, w tym Shell i BP. W marcu 2025 BlackRock zmienił nazwy 17 z 18 tych fundszy – oficjalnie, by dostosować się do nowych zasad ESMA dotyczących nazewnictwa. 14 fundszy całkowicie usunęło określenie „zrównoważony” z nazwy.

Institute for Energy Economics and Financial Analysis (IEEFA) określa podejście BlackRocka jako niewystarczające – tak samo jak pięć lat temu. InfluenceMap, organizacja monitorująca wpływ lobbyingu na politykę klimatyczną, komentuje to jako oddawanie pola tym, którzy chcą osłabić rolę sektora finansowego w walce ze zmianą klimatu. Tymczasem sam Fink pozycjonuje firmę jako gracza, który robi to, czego oczekują klienci – a klienci, jak twierdzi, chcą mieć wybór: zarówno produkty zielone, jak i tradycyjne inwestycje w energię.

Kto ma prawo?

Paradoks jest ewidentny. BlackRock jest jednocześnie jednym z największych inwestorów w tradycyjne paliwa kopalne – około 400 miliardów dolarów według danych ClientEarth – i jednym z największych dostawców produktów zrównoważonych na świecie. Firma twierdzi, że to nie sprzeczność, ale raczej realia rynku. Dla inwestorów, którzy w 2020 roku zaufali wizji Finka o klimacie jako fundamentalnym ryzyku inwestycyjnym, ta pozycja jest trudna do strawienia. Dla tych, którzy uważali ESG za ideologiczny projekt – jest ona czystym pragmatyzmem. Jak to ujął jeden z komentarzy – w 2020 BlackRock był ewangelistą zrównoważonego inwestowania. Dziś to organizacja, która umie się przystosować do tego, kto w danym momencie trzyma większy wpływ.

Scroll to Top